| Gościmy |
|---|
| Odwiedza nas 1 gość |
| Obudzić się i krzyknąć z radości! |
|
|
|
|
"Ożyją Twoi umarli, zmartwychwstają ich trupy, obudzą się i krzykną z radości spoczywający w prochu, bo rosa Twoja jest rosą światłości, a ziemia wyda cienie zmarłych". Iz 26, 19
Nie wystarczy oddychać - czy wsłuchiwać się w rytm bijącego serca... Nie wystarczy też obowiązkowe roztrząsanie obecności na Eucharystii, kalkulowanie (księgowanie) grzechów - to chyba mogę, tamtego nie... Aby zacząć żyć - człowiek musi wyjść z grobu. Wpierw nim jednak tam się znajdzie - musi UMRZEĆ (J 19,40-42)! Nie chodzi tu o oddanie życia (śmierć fizyczna-np. samobójstwo). Umrzeć w języku św. Pawła to tyle co oddać swojego ducha w ręce Boga. To udostępnić siebie Komuś innemu. To pozostawić dotychczasowe myślenie - koncepcję, która dla nas wydaje się najbardziej właściwą. Po grzechu pierworodnym człowiek zawsze będzie stawiał w centrum siebie - tzn. swoje życie, swój mały ogródek, do którego inni nie mają prawa-dostępu (Rdz 3, 3). Taka postawa - logika, którą posługuje się człowiek - jest chodzeniem w ciemności, w Szeolu - w miejscu zagłady (Ps 6). To jak bycie bezpłodnym, martwym - nawet jeśli cieszysz się życiem, kiedy karmisz się Nim w Eucharystii. Pozornie wszystko może być OK! Jesteś ochrzczony, otrzymałeś pełnię Darów Ducha Świętego, cieszysz się zdrowiem i zawdzięczasz to Bogu. Czy jednak Twoje spojrzenie na Boga, człowieka, życiowe sytuacje jest Jego spojrzeniem? Czy odkrywasz sens - w tym, co inni uważają za głupotę (np. śmierć, choroba, utrata pracy, zdrada)? Nawet jeśli jesteś w kościel (tzn. uważasz się za wierzącego, deklarujesz to przez obecność na liturgii, nawet jeśli jesteś osobą duchowną) potrzebujesz PRZEBUDZENIA! Dopiero wtedy można wydać okrzyk radosnego ALLELUJA - Chwalmy JAHWE nawet w tym, co trudne do przyjęcia (wszelkie przeciwności). Jego rosa jest jak światłość, która opromienia mroki umysłu i serca. Nawet największa ciemność nie ma mocy nad Światłem (J 1,9). Największy Twój problem, został przez Niego pokonany - On wziął go na siebie, rozwiązał już to wszystko, to z czym Ty może jeszcze się zmagasz - chodząc w ciemności. Aby ziemia wydała owoc nowego życia - nowego Ciebie, czasami potrzeba miesięcy, lat - czasem 400 km (pielgrzymka na Jasną). Szedłem 13 dni! Wychodziłem ze swojego grobowca - ze swojego ustabilizowanego świata - był to proces wybudzania (coś jak po narkozie, z tą różnicą, że w tym przypadku podałeś ją sobie sam). Owego 13 dnia usłyszałem Głos - SŁOWO BOGA - bardzo konkretne, takie do mnie... Wiem, że głos jest nietrwały, ginie na wietrze, czasami trudno jest go usłyszeć - wiem jednak, że warto o niego zabiegać, walczyć... BÓG BOGATY W MIŁOSIERDZIE! Ef 2,4 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
© Podkrzyżem.pl
Projekt i wykonanie: jqb.pl