|
„Oto służka Pana. Oby się stało mi według słowa twego” Łk 1,38.
Greckie słowo doule oznacza także niewolnicę – dobrowolnie poddaną i całkowicie udostępnioną. Maryja jest naszą Matką nie dlatego, że nas rodzi. Każdy z nas, ma przecież swoją matkę. Ona staje się Matką – tzn. proto-typem, jest pierwszą, która przyjęła i weszła w nowy styl życia – zadebiutowała i otworzyła życie o nowych możliwościach.
Tak wchłonęła Boga, że pozwoliła się Jemu wykorzystać. Powiedziała to otwarcie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1,34). Co znaczy: nie jestem w stanie rozwiązać tego o własnych siłach. W tym geście widać jak bardzo różnimy się od Niej. Posłużmy się prostym przykładem: jadąc na wycieczkę zagraniczną – oddajemy się do dyspozycji biura turystycznego, przewodnika i tych wszystkich, którzy mają urozmaicać nam czas. Wszystko jest dobrze do momentu kiedy idzie po naszej myśli – mamy asa w rękawie. Jednak gdy zaczynają pojawiać się komplikacje związane z naszym pobytem (zimna woda, brak klimatyzacji, uciążliwi sąsiedzi), natychmiast przejmujemy inicjatywę! W Maryi – nie ma na to miejsca. Jest Niepokalaną – gr. kecharitomene; ang. full of grace – pełna łaski (na fula wypełniona Bożym TAK). Miriam tak dała się napełnić Bogiem-łaską, że nie pozostało w niej nic z „anty” względem Boga, Życia! Anioł nie tylko wszedł do Niej – do Jej domu. Nie było to widywanie Boga (modlitwa, pobożne rozmowy, rozmyślanie). Maryja przeżyła spotkanie. Boży Zwiastun wszedł w Nią. W Litanii Loretańskiej wołamy: Domie złoty. Ona udostępniła się zamysłowi Bożemu. To jak pozwolić zamieszkać w sobie dziwnemu lokatorowi.
Owocem bezgranicznego wydania, oddania siebie (służka) – jest JEZUS.
Idąc Jej tropem, śladami możemy stawać się mieszkaniem dla Pana, który w nas i przez nas może uczynić to, co jest możliwe tylko dla Boga. A „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37). Spójrz – co dzisiaj jest dla Ciebie nie do przeskoczenia… Zobacz wszystkie zachowawcze gesty, słowa… Nie musi tak być! Nie musisz uciekać – możesz wpuścić w siebie Boskie nasienie! Nie bój się – znalazłeś już łaskę u Boga.
|
|
|
Słowo związane jest z głosem... Myśl zwerbalizowana, nabiera konkretnego kształtu -staje dostępna, komunikatywna. Słowo jest początkiem na drodze budowania wzajemnych relacji wpierw koleżeńskich, z czasem przyjacielskich. Słowo jest chwytliwe - może zaciekawić, zachęcać, prowokować - ale może też odpychać i deformować.,. Wreszcie słowo, może przerodzić się w wydarzenie - może stać się rzeczywistością, może zacząć żyć.Słowo ma Oblicze!
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
Estetycznie czy ascetycznie? |
|
|
|
|
"Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? (Łk 21,5-7).
Byli tacy, którzy mówili tylko o świątyni jako gmachu, miejscu, budowli sakralnej... Zabiegali o wartości zewnętrzne, estetyczne - "musi jakoś wyglądać"! A przy okazji pięknych kamieni, kwiatów i innych darów (obrazy, figury i inne ofiary darczyńców), człowiek uwziośla tak naprawdę siebie - swoje "dobre serce", gest na który się zdobył - w przeciwieństwie do innych ("tych kwiatów przestawiać nie można, bo one są ode mnie). Nikt szlachetnego odruchu, zachowania nie chce banalizować ani podważać, jednak JEZUS mówi, że takie ustawienie sprawy musi ulec zniszczeniu. Wielu nosi w sobie pragnienie, aby "ozłocić" Syna Bożego. Niemowlę z Betlejem jest nagie, zależne, bez pancerza ze złota, bez skorupy... (zob. Łk 2,7). Od samego początku - od narodzin, JEZUS przynosi inną optykę - inny styl życia! Jeśli żyjemy własnym -innym sposobem niż ten, który oferuje Bóg w Synu, potrzebujemy faktu, który nas osądzi, złamie, zburzy i przyprowadzi od Nauczyciela do Mistrza.
Każdy chciałby znać czas, miejsce, znaki i ludzi poprzez których Bóg dokona tego w nas, w naszym życiu. To jednak nie należy do nas!
Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono - mówi Pan (w.8). Bądźcie zatem wierni orędziu EWANGELII która nie osądza człowieka, która nie utrudnia życia, ale przynosi filtr, który oczyszcza, zatrzymuje na sobie całe skażone myślenie o fałszywym pięknie Twojego życia i życia Jezusa. W tych, którzy noszą imię Chrystusa, nie ma dramatów, są tylko ruiny, które stają się surowcem pod NOWY FUNDAMENT ŻYCIA!
On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła!
(Dz 4,11). Tylko w Nim ZBAWIENIE.
|
|
|
Tylko 2 pieniążki - to wstyd? |
|
|
|
|
Jeśli chcesz zobaczyć swoje "bogactwo", musisz podnieść oczy - zapragnąć zobaczyć to, czego ze spuszczonym wzrokiem dostrzec nie można... Bogaci wrzucają nieustannie swoje ofiary do skarbony, wrzucają ochłapy i wszystko to, z czym nie bardzo wiadomo co zrobić. Jeśli dajemy, ofiarujemy z pretensją - z wyrachowaniem, oburzeniem czy chęcią zarobkowania' jeśli obnosimy się z naszymi tłustymi kopertami-zarobionymi fałszywie (długie modlitwy, moralizowanie i ustawianie po kątach innych) to już jeteśmy jak bogacze! Uboga wdowa wrzuciła bardzo mało... Problem nie tkwi jednak w tym "ile", ale w tym dlaczego? Mamy konkretne sektory życia, w których możemy zobaczyć nasze bogactwo: Żona niewolniczo traktuje męża, rodzice zrzucają swoje niespełnione marzenia na dzieci-np. "będziesz prawnikiem, ja zawsze chciałem, ale nie było nas stać-były inne czasy", mówi ojciec. Kapłan może przybijać się do parafii, schematu życia; przewoźnik może pokładać nadzieję w środkach lokomocji a nauczyciel może krępować się myśleniem, że zawsze ma rację. Dalej Ty sam, musisz podnieść wzrok-jeśli chcesz zobaczyć ile wrzucasz, ile dajesz siebie... Czasami stosunkowo nie wiele - w oczach bliskich, może okazać się wszystkim dla Niego (Łk 21,1-4).
|
|
|
Nie tylko naturalnie! (cz. 2) |
|
|
|
|
W poprzedniej katechezie zatytuowanej: "Naturalnie czy po chrześcijańsku?", uwypuklone zostały zasadnicze elementy, które odróżniają religijność naturalną od chrześcijaństwa. Dzisiejsza przygoda ze Słowem, może stać się pomocna w dalszym odkrywaniu źródła nie tylko myśli chrześcijańkiej ale przede wszystkim świadomego przeżywania drogi wiodącej ku Życiu przez życie.
W chrześcijaństwie nie ma podziału na świeckość i świętość tzn. Wierzący w Chrystusa wie, że całe jego życie stało się świętością, gdyż jest ono darowane i przeżywane z Bogiem. Każdy dzień - czy to spędzony na rekolekcjach, w szkole, na wykopkach czy na prywatce wśród przyjaciół - jest ustawicznym oddawaniem kultu Bożego. Wszystkie fakty - są dla chrześcijanina dobre, nawet te nie/dobre (Rz 8,28).
W Jezusie dokonało się zwycięstwo nad porażką! Co to znaczy? Do momentu objawienia się Boga w Swoim Synu - człowiek (rel. naturalna) po grzechu pierwszych rodziców - zainfekowany przez nauczanie pseudo katechety Szatana (por. Rdz 3,1-13) żył przeświadczeniem, że musi za wszelką cenę ubezpieczyć się przed życiowymi porażkami. W taki sposób człowiek obwarowuje się, uszczelnia na każde wydarzenie o czarnym kolorze (co grozi utratą powietrza). Jezus - przyniósł odtrutkę na taką chorobę! Zademonstrował nam, że właśnie w tym od czego człowiek ucieka - tkwi rozwiązanie. Mówiąc jasno: Krzyż jest miejscem najgłębszego spotkania z Bogiem! Jeśli ta prawda staje się dla człowieka centralna - to nawet choroba i rozmaite niepowodzenia będą odczytywane we właściwy sposób. Wydarzenia trudne i po ludzku niesprawiedliwe będą widziane jako język, w którym Bóg mówi do nas.
Chrześcijanin nie jest człowiekiem, który dzięki pomocy Pana Boga jest traktowany ulgowo, lepiej.
Również jemu umierają najbliżsi, jemu choruje dziecko na nieuleczalną chorobę, ma natrętną teściową, chrześcijan zwalnia się z pracy itd. Jest jednak WIELKA różnica w podejściu chrześcijańskim a czysto naturalnym do tego wszystkiego co trudne: Osoba zakorzeniona w JEZUSIE - w życiodajnej glebie, znajduje w Krzyżu życie! I choć krzyż nie przestał być krzyżem - choroba nie przestała być chorobą, chrześcijanina to wewnętrznie nie łamie! Wszyscy inni - filozofowie świata, będa tylko uczyć jak uciekać.... Pytanie tylko ile to potrwa? Jak długo i gdzie mamy niby uciekać? Ile się człowiek przy tym namęczy - ile nocy nie prześpi - i nic... (1 Kor 2,2; Ga 1,11). Boży Syn sprawił, że nawet żyjący w Afryce, w systemie komunistycznym, demokratycznym, w rodzinie rozbitej, wśród kłamców i fałszerzy Ewangelii -mogą wielbić Boga, bo każdy czas i moment jest święty, jest okazją...
Pośród tego wszystkiego - my, chrześcijanie jawimy się jako źródła światła w świecie. Trzymajmy się zatem Słowa Życia. (Flp 2,15-16).
|
|
|